instagram google+ bloglovin

  • Home
  • O mnie
  • Lifestyle
    • Zdrowie
    • Kuchnia
    • Home decor
    • Kobieta pracująca
  • Beauty
    • Pielęgnacja
    • Uroda
    • Recenzje kosmetyków
  • Kontakt



W dzisiejszym poście podzielę się z Wami recenzją kremu, który zakupiłam w aptece zupełnie przypadkowo, ok dwa miesiące temu, będąc pod wpływem bardzo pozytywnej opinii na jego temat. Do apteki przyszłam w nadziei, że uda mi się wreszcie dostać krem marki SVR Sebiaclear Mat+Pores - moje wiosenno - letnie must have (krem ten świetnie nadaje się na gorące miesiące, dobrze matuje skórę i wygładza rozszerzone pory idealnie przy tym ją nawilżając, niestety nabycie go w drogeriach/aptekach stacjonarnych graniczy wręcz z cudem). Oczywiście mojego ulubieńca nie było. Pani magister natychmiast podchwyciła temat widząc moje rozczarowanie. Okazało się, że kosmetyki apteczne to jej konik ;) Na temat marki Lierac chyba mogłaby napisać cały poemat. Ostatecznie, po bardzo długiej rozmowie, będąc pod jej przeuroczym wpływem kupiłam krem Lierac HYDRAGENIST NUTRIBAUME NOURRISSANT SOS OXYGENANT REPULPANT - odżywczy balsam dotleniający kuracja S.O.S. 

Co nam obiecuje producent?

Producent twierdzi, że produkt intensywnie regeneruje skórę, wygładza zmarszczki i drobne linie, nie zatyka porów. Skoncentrowany 11% KOMPLEKS HYDRA 02  - biomimetyczny tlen (białka biomimetyczne używane w kosmetyce naśladują naturalnie obecne w naszej skórze aminopeptydy, które tracimy wraz z wiekiem), ekstrakt z liści ambiaty (rośliny występującej na Madagaskarze o wysokiej zawartości fenoli, czyli związków o działaniu regenerującym i ochronnym) i wysokocząsteczkowy kwas hialuronowy, kompleks witamin i minerałów oraz oleo ekstrakty z dzikiej róży i róży chilijskiej bogate w kwasy omega 3, 6, 9 - wszystkie te składniki dają skórze prawdziwą odżywczą kąpiel. Bogata, aktywna konsystencja z masłem shea sprawia, że balsam jest idealny dla pozbawionej komfortu, przesuszonej skóry, tworząc dodatkowo naturalny film ochronny. Nie zawiera parabenów. 


Opakowanie

Krem zamknięty jest w uroczym i eleganckim szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Jego ważność to 3 miesiące od otwarcia. Świadczy to o świetnym składzie.

Konsystencja

Krem ma lekko gęstawą konsystencję, jednak przy zetknięciu ze skórą pięknie się rozprowadza i natychmiast wchłania zostawiając na niej lekki, nietłusty film.

Działanie

Wygładzające, wypełniające, odżywcze, regenerujące, przeciwzmarszczkowe. 

Efekty

Po ok dwóch miesiącach codziennego stosowania (1x dziennie) widzę efekty, które obiecuje producent. Krem idealnie nadaje się pod chyba każdy podkład, nie roluje się ani nie waży - dlatego zajął honorowe miejsce w mojej porannej pielęgnacji. Na niego stosuję oczywiście filtr SPF 50, który jest nieco tłusty, jednak dzięki Lierac po całym dniu skóra jest nawilżona, ale nigdy nie tłusta. Dla upewnienia się, że to jemu zawdzięczam dobre "trzymanie się" podkładu, przez kilka dni używałam inny, również nietłusty krem (Dermedic) + oczywiście wspomniany wcześniej filtr - efekt nie był zadowalający, co więcej po powrocie do domu marzyłam o tym by jak najszybciej umyć buzię. To pokazuje, że najważniejsze jest wcześniejsze przygotowanie skóry i nie ma znaczenia, że kolejne warstwy są nieco "treściwsze". Dodam jeszcze, że w momencie, gdy nabyłam krem Lierac, jednocześnie w porannej rutynie zrezygnowałam z mojego dotychczasowego ulubieńca serum It'S SKIN Power 10 Formula LI Effector, o którym możecie przeczytać tutaj klik. Zawsze, gdy testuję nowy kosmetyk nie łączę go z "ulubieńcami" - wtedy mogę sprawdzić jego możliwości w 100%, bez ryzyka przekłamania :)

Koszt

Można go nabyć za cenę mieszczącą się w przedziale 110,00 - 130,00 zł (przez Internet oczywiście taniej).

Podsumowanie

Podsumowując - chciałam zakupić krem, który używam w sezonie wiosenno - letnim od kilku lat, krem który nawilża, matuje i niweluje rozszerzone pory (które niestety mam i które w okresie letnim są najbardziej widoczne, a z którymi w tym czasie tylko SVR sobie jakoś radzi). Poszłam po SVR, a wyszłam z Lierac. I mimo, że jeden z drugim niewiele ma wspólnego - to nie żałuję :) Jestem z niego bardzo zadowolona, i chociaż pory nadal są widoczne (nikt nie mówił, że znikną), buzia jest świetnie wygładzona, nawilżona i po prostu mięciutka ;) A do tego ten cudowny zapach wody różanej, gardenii i jaśminu.. Lierac w mojej porannej pielęgnacji zostanie na dłużej, a ja oczywiście zakupię też SVR, który tym razem znajdzie miejsce w mojej pielęgnacji wieczornej.



Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze


Jakiś czas temu na półce z koreańskimi kosmetykami w Hebe moją uwagę zwróciła seria nieznanej mi dotąd marki I Want. Wszystkie produkty nie zawierają parabenów, sztucznych substancji zapachowych i barwników.
Nie będę ukrywać, że cena każdego z produktów była bardzo zachęcająca :) Jako, że w przeciwieństwie do marek europejskich (po których zawsze mam jakąś niespodziankę) nie boję się eksperymentować z koreańskimi kosmetykami, postanowiłam kupić i wypróbować całą serię.


Na początek zacznijmy od żelu głęboko oczyszającego -  I Want Deep Peeling Gel

Co nam obiecuje producent?

Żel wyrównuje i wygładza skórę. Delikatna hypoalergiczna formuła głęboko oczyszcza zatkane pory oraz pozostałości makijażu sprawiając, że skóra staje się nawilżona, gładka i idealnie czysta. Ekstrakt z papai skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek, poprawia elastyczność oraz przywraca właściwy cykl odnowy komórek skóry.

Opakowanie

Tubka o pojemności 100 ml.

Działanie i efekty


Żelu zawsze używam rano. Jest bardzo delikatny, a mimo to świetnie oczyszcza skórę po nocnych maskach i innych cięższych kosmetykach nie powodując przy tym zaczerwienia skóry (jak to zwykle dzieje się po innych peelingach).
Jest bardzo wydajny, wystarczy odrobinę, aby go rozprowadzić na całej twarzy. Prawie natychmiast wysycha i zaczyna się rolować usuwając ze skóry resztki nocnych kosmetyków i sebum. Zauważyłam, że jeżeli nie usunę nawilżaną chusteczką wierzchniej warstwy poprzednich kosmetyków, bardzo długo zajmuje mu wejście w "etap zrolowania". Oczywiście zależy czego użyjemy podczas wieczornej rutyny - jeżeli zwykłego kremu - to poradzi sobie bez problemu. Jeżeli natomiast używamy kremu i dodatkowo maski (np. z tej samej serii maski sleeping pack) - zajmie to dużo więcej czasu niż byśmy chciały, a przecież rano każda minuta jest na wagę złota :)


Koszt

Można go nabyć za cenę ok 24 zł.

Podsumowanie

Jak najbardziej polecam do każdego typu skóry. Jest naprawdę delikatny, ale i skuteczny szczególnie w walce z rozszerzonymi porami.

I Want, Deep Cleansing Foam (Pianka głęboko oczyszczająca)

Co nam obiecuje producent?


Pianka głęboko oczyszczająca do cery normalnej, mieszanej i tłustej. Skutecznie i delikatnie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i zanieczyszczeń.

Opakowanie

Tubka o pojemności 100 ml.

Działanie i efekty


Pianka na początku ma konsystencję żelu, dopiero później, po nałożeniu na twarz zaczyna przypominać piankę. Podczas jej zmywania pojawia się uczucie "tępej skóry", na początku mi to bardzo przeszkadzało, ale jak zobaczyłam efekty... :)
Na prawdę bardzo dobrze oczyszcza skórę i genialnie zmniejsza widoczność porów.


Koszt

Można ją nabyć za cenę ok 24 - 25 zł.

Podsumowanie

Polecam do każdego typu skóry, szczególnie do tłustej, trądzikowej, ale też normalnej z rozszerzonymi porami. Świetnie wygładza skórę i tym samym przygotowuje ją pod makijaż.
Nie polecam używania pianki jeżeli w planie mamy użycie po niej maski oczyszczającej pory (np. Pilaten) - skutecznie zamyka pory więc użycie po niej maski tego typu byłoby bez sensu (ściągnięte pory nie oczyszczą się skutecznie).


I Want Sleeping Pack for pore tightening & sebum control


Co nam obiecuje producent?


Do stosowania na noc, zazwyczaj jako dodatkowa "warstwa" na krem albo zamiast kremu. Pozwala skórze oddychać, zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia, skóra odbudowuje się i regeneruje podczas snu. Bogata formuła zapobiega przesuszeniu skóry, chroni przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych oraz dostarcza niezbędnych składników odżywczych do głębokich warstw, pozostawiając skórę nawilżoną i jędrną.

Opakowanie

Tubka o pojemności 100 ml.

Działanie i efekty


Maseczkę nakładam zawsze po uprzednim użyciu kremu nawilżającego. Ma przyjemną, żelową konsystencję i bardzo szybko się wchłania. Wspaniale wygładza skórę, zmniejsza widoczność porów. Rano skóra jest bardzo dobrze nawilżona, ale - co bardzo ważne - nie tłusta i świecąca.

Koszt

Można ją nabyć za cenę ok 25 zł.

Podsumowanie


Całą serię polecam do każdego typu skóry, ze szczególnym uwzględnieniem tłustej i trądzikowej.
Do każdej cery z rozszerzonymi porami. Wszystkie powyższe produkty mają konsystencję żelową i są praktycznie bezzapachowe. Dla niektórych może to być minusem, jednak obecność zapachu zawsze wskazuje na obecność ulepszaczy.
Jakość tych kosmetyków i korzyści płynące z ich użycia znacznie przewyższają cenę.



A Wy znacie już tą serię, czy może dział z koreańskimi kosmetykami omijacie szerokim łukiem? Jeżeli tak to dlaczego? Podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami.


Do zobaczenia na Insta ;)
xoxo




Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze



Skuszona świetną marką, dobrym składem i bardzo dobrymi recenzjami serum It'S SKIN Power 10 Formula LI Effector na wizażu, postanowiłam wypróbować je na własnej skórze.

Jestem (nieszczęśliwą) posiadaczką cery wrażliwej, skłonnej do niedoskonałości, z licznymi przebarwieniami pigmentacyjnymi. Zamówiłam kosmetyk na Allegro u polskiego dystrybutora kosmetyków koreańskich, u którego regularnie od ponad roku robię moje "koreańskie" zakupy.
Jak dotąd wszystkie kosmetyki zakupione w tym sklepie były co najmniej dobre, a niektóre nawet genialne.

Wyciągnęłam z tego taki wniosek, że firma bubli nie sprowadza. 

Co nam obiecuje producent?


Serum polecane jest w codziennej pielęgnacji cery wrażliwej, trądzikowej lub naczynkowej.
Według producenta kosmetyk ma działanie łagodząco - rozjaśniające, zapewnia optymalne nawilżenie naskórka, a dzięki zawartości wyciągu z korzenia lukrecji, świetnie nadaje się do pielęgnacji cery wrażliwej. Wykazuje działanie antyseptyczne, przeciwzapalne oraz kojące. Łagodzi przebieg stanów zapalnych oraz przyspiesza proces ich gojenia. Redukuje zaczerwienienia oraz zmniejsza widoczność rozszerzonych naczynek. Wyciąg z korzenia lukrecji działa również depigmentacyjnie, dzięki czemu rozjaśnia istniejące przebarwienia oraz przeciwdziała pojawianiu się nowych. Został stworzony również z myślą o alergikach (formuła hipoalergiczna, bez silikonów).

Opakowanie

Serum zamknięte jest w szklanej buteleczce (o pojemności 30 ml) z pipetką.
Buteleczka jest bardzo przyjemna dla oka i wygodna w użyciu. 

Konsystencja

Skoncentrowany, lekko żelowy, przezroczysty krem wodny. Skóra wchłania go natychmiast niczym wyschnięta gąbka wodę, dzięki temu w kilka chwil jest gotowa na przyjęcie kolejnych, cięższych kosmetyków.

Działanie


Nawilżające, łagodzące, przeciwzapalne, wybielające / rozjaśniające, redukujące zaczerwienienia.

Efekty

Już po pierwszym użyciu kosmetyku (akurat to był mój wieczorny rytuał), rano zauważyłam, że buzia wygląda na wypoczętą, wygładzoną i lekko rozjaśnioną. Byłam naprawdę zadowolona.
Od tego czasu serum jest nieodłącznym i bardzo ważnym elementem mojej codziennej porannej i wieczornej rutyny. Wszystko, co deklaruje producent u mnie się potwierdziło.
Po dłuższym stosowaniu stwierdzam, że przebarwienia nie znikają, ale jeśli mam być szczera wcale tego nie oczekiwałam. Serum kupiłam właśnie z myślą o uzyskaniu efektu rozświetlenia / rozjaśnienia.
Bardzo możliwe, że poradzi sobie z bledszymi przebarwieniami. Moje są typowo hormonalne i pomóc może jedynie peeling chemiczny.
W tej chwili zaczęłam już drugą buteleczkę. Nie stosowałam jego jedynie przez kilka dni, kiedy oczekiwałam na przesyłkę z moim zamówieniem. Wtedy zauważyłam natychmiastowe pogorszenie cery. Była szara, zmęczona, nijaka, pojawiły się też niedoskonałości (które przy regularnym stosowaniu już przestały mnie nękać). 

Koszt

Można je nabyć za cenę mieszczącą się w przedziale 62 - 69 zł (nie wliczając kosztów przesyłki).

Podsumowanie

TAK! TAK! i jeszcze raz TAAK!
Serum It'S SKIN Power 10 Formula LI Effector oceniam jako GENIALNE i chyba już nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez jego udziału.
Uzależniona jestem i ja i moja skóra.
Zdecydowanie warte jest swojej ceny.
Z czystym sumieniem POLECAM ;)



Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Older Posts

promujblogapl

promujbloga.pl

About me

Witaj na moim blogu, mam nadzieję, że dłużej tu zostaniesz :)
Mam na imię Sylwia. Jestem mamą 10 - letniego Jakuba. Z wykształcenia jestem technikiem usług kosmetycznych oraz certyfikowaną linergistką. Chyba zawsze we mnie było zamiłowanie do pielęgnacji, kosmetyków, makijażu i wszystkiego co tylko może sprawić, że kobieta poczuje się bosko we własnej skórze. Interesuję się również aranżacją wnętrz i zdrową kuchnią, której tajniki wciąż zgłębiam. Uwielbiam czytać kryminały. Moje motto życiowe: Żyj chwilą/carpe diem/.

Follow Me

  • google+
  • instagram
  • bloglovin

Mój Instagram

Translate

Labels

  • Beauty
  • Lifestyle

recent posts

Blog Archive

  • czerwca 2018 (3)
  • marca 2018 (1)
  • lutego 2018 (7)
  • stycznia 2018 (1)
  • czerwca 2015 (1)
  • maja 2015 (1)
  • kwietnia 2015 (1)
  • marca 2015 (3)
Instagram Google+ Bloglovin

Created with by BeautyTemplates | Distributed by Blogger